Wyobrażacie sobie Boże Narodzenie w środku wakacji? Mniej więcej tak to właśnie wygląda w Meksyku. Święta, które oficjalnie trwają dwa dni, celebrowane są praktycznie przez trzy tygodnie. Meksykanie nie stronią wtedy od zabawy, spotkań towarzyskich, dobrego jedzenia, picia alkoholu, a to wszystko przy średniej temperaturze 21 stopni.

Feliz Navidad – Wesołych Świąt
Feliz Navidad, z pewnością wielu z Was po usłyszeniu tych słów od razu w głowie ma melodię popularnej świątecznej piosenki. Hiszpańsko – angielski utwór autorstwa portorykańskiego muzyka Jose Feliciano doskonale oddaje atmosferę meksykańskich świąt. Mają być wesołe, kolorowe i bez zmartwień. Zacznijmy jednak od początku.

Oficjalnie w Meksyku, podobnie jak w Polsce, 24 grudnia obchodzona jest Wigilia, a dzień później Boże Narodzenie. Szaleństwo zaczyna się jednak już w październiku, kiedy w sklepach pojawiają się ozdoby świąteczne. Bywa tak, że w grudniu nie można już nigdzie dostać choinki, ponieważ wszystkie wyprzedały się wcześniej. Warto także pamiętać o tym, że Meksyk to kraj bardzo katolicki (90% społeczeństwa deklaruje swoją przynależność do tej religii), w związku z tym święta Bożego Narodzenia są traktowane bardzo serio i uroczyście.

Las Posadas to okres 9 dni poprzedzających Boże Narodzenie. Od 16 do 24 grudnia Meksykanie organizują nocne spotkania i procesje, które mają symbolizować wędrówkę Józefa i Maryi do Betlejem. W trakcie takich procesji śpiewane są kolędy, czyta się też fragmenty Pisma Świętego. Do tego zawsze ktoś odgrywa rolę pielgrzymów, zatem mamy Józefa i Maryję podróżującą na osiołku. Każdego dnia jedna z rodzin zaprasza pielgrzymów do swojego domu, gdzie odbywa się przyjęcie nazywane piñata. Główną atrakcją jest rozbijanie piniaty, czyli zawieszonej pod sufitem kuli z masy gipsowej lub ceramiki. Często podobną zabawę możemy zobaczyć w amerykańskich filmach w scenach z przyjęć dla dzieci. Trudność polega na tym, że ów kula ze słodyczami jest podwieszona, a osoba pod nią ma zasłonięte oczy. Zwykle piniaty przypominają swoim kształtem gwiazdy, ale wyobraźnia twórców nie zna granic. W 2020 roku najpopularniejsze były piniaty przypominające koronawirusa czy… twarz Donalda Trumpa. Piniata symbolizuje szatana, a jej rozbicie ma być symbolem Łaski Bożej dla domowników.

Ozdoby
Przez cały okres przedświąteczny w Meksyku jest bardzo kolorowo. Jak już wspomnieliśmy wcześniej, choinki rozchodzą się jak świeże bułeczki. Do tego domy przystrajane są lampkami, a w ogródkach i na balustradach pojawiają się dmuchane Mikołaje. W domach natomiast mamy gwiazdy betlejemskie, które pochodzą właśnie z Meksyku, więc można tam spotkać okazy sporych rozmiarów.
W centrach miast, w kościołach, a nawet w restauracjach pojawiają się też szopki betlejemskie. Meksykanie kochają makiety i figurki. Co ciekawe, szopki na początku stawiane są bez figury Jezusa w środku. Ta pojawia się tam dopiero 24 grudnia, co w sumie jest logiczne, skoro wtedy celebrujemy jego narodziny.

Wigilia i Boże Narodzenie
Podobnie jak w Polsce Meksykanie spotykają się na uroczystych kolacjach 24 grudnia. W Meksyku jednak nie czeka się do tak zwanej pierwszej gwiazdki. Spotkania zaczynają się bliżej północy. O północy odbywa się pokaz fajerwerków, a biesiadnicy wybierają się na Mszę Koguta, która jest odpowiednikiem naszej pasterki. Nazwa wywodzi się z legendy, wedle której kogut zapiał raz i uczynił to dokładnie w momencie narodzin Jezusa. Z kolei po mszy rodziny i znajomi ponownie zbierają się przy świątecznych stołach. A na tych, jak to w święta, można znaleźć mnóstwo przysmaków. 
Jako przystawki mogą pojawić się tradycyjne Tortas (bagietki z pastą fasolową, z nadzieniem z awokado, chilli i cebuli). Czy podają tam barszcz czerwony? Zdecydowane raczej nie. Za to chętnie zajadają się zupą na wywarze wołowym z tradycyjnymi dodatkami (oregano, czosnek, kukurydza, pomidory, papryka, ziemniaki). Jednym z głównych dań natomiast jest indyk w… czekoladzie.
Poza tym na stole możemy znaleźć solonego dorsza, smażone ryby, sałatki czy owocowy poncz (z suszonych śliwek, gujawy, tejocote, laski cynamonu i trzciny cukrowej).
Dzień później, czyli 25 grudnia, Meksykanie ponownie się spotykają na tak zwanym „odgrzewaniu”. Jest to nic innego jak kolejny dzień wspólnego biesiadowania, czyli dokładnie tak jak w Polsce.

Czy to już koniec?
Niekoniecznie. Meksyk to ogromny kraj, a w różnych jego częściach dochodzą jeszcze lokalne zwyczaje. Jednym z nich jest tak zwany „Dzień Niewiniątek”, który obchodzi się 28 grudnia na pamiątkę rzezi dokonanej na dzieciach przez króla Heroda. Ten dzień bardziej przypomina nasze prima aprillis. Mamy wtedy dużą szansę na to, że ktoś będzie próbował z nas żartować i wkręcić w jakąś absurdalną sytuację.

6 stycznia natomiast dosyć hucznie celebrowane jest święto Trzech Króli. Zwykle to właśnie tego dnia dzieci otrzymywały prezenty, chociaż zwyczaj ten wzorem Ameryki i Europy coraz częściej przenoszony jest na 24 lub 25 grudnia. W części kraju uznaje się, że wspomniane prezenty przynosi właśnie jeden z trzech króli, a nie Mikołaj. Tutaj mamy rozbieżne relacje, ale jest jeszcze jeden ważny zwyczaj, czyli spożywanie tradycyjnego tortu, w którym znajduje się ukryta malutka figurka Jezuska. Rozbieżność wynika z tego, że u niektórych tort spożywany jest w trakcie Bożego Narodzenia, u innych 6 stycznia z okazji Trzech Króli. Efekt jest jednak taki sam. Osoba, która w swoim kawałku trafi na białą figurkę, zobowiązana jest do zaproszenia biesiadników na kolejne przyjęcie 2 lutego. Wtedy z kolei wszyscy wspólnie spożywają tradycyjne tamales (w liściu z kolby kukurydzy mamy ciasto z mąki kukurydzianej i różne rodzaje nadzienia – może być na słodko, warzywnie, z mięsem).

La Noche de Rabaños – Noc Rzodkowek
To z kolei zwyczaj obchodzony głównie w Oaxaca jeszcze przed świętami, czyli 23 grudnia. Wtedy w centrum miasta odbywa się konkurs, podczas którego tworzy się rzeźby z rzodkiewek właśnie. A rzeźby te są nie byle jakie, ponieważ przedstawiają głównie sceny religijne.

Czas wolny na całego
Warto pamiętać, że Meksykanie jak świętują, to nie pracują. W związku z tym praktycznie od 16 grudnia do 6 stycznia zamknięte są szkoły, uczelnie, urzędy, a kto może nie pracować, ten po prostu wtedy nie pracuje. Może to być dosyć problematyczne, kiedy trzeba coś pilnego załatwić lub gdy dochodzi do poważnych awarii, a nie ma komu ich naprawić.
Czyli jak zwykle: w Meksyku jest niezły Meksyk.
Feliz Navidad kochani!

Ekipa Triptivo & Wojciech Góralski